Hej hej Kochane :)
Dzisiaj temat, który pewnie chociaż raz w życiu dopadł każdą z nas - podrażniony skalp. Skóra głowy swędzi, piecze, pojawiają się białe, suche placki. Mnie takie podrażnienie spotkało całkiem niedawno, przy okazji używania domowej wcierki na włosy, pisałam o tym tutaj :( Co mi pomaga w takich chwilach i jak radzę sobie z podrażnionym skalpem? Mam kilku niezbędników, które pomagają mi, kiedy dopadnie mnie podrażnienie skóry głowy, oto one:
Olejek łopianowy przeciwłupieżowy z green pharmacy:
Już pisałam o nim więcej tutaj. A w skrócie - nakładam go przed myciem, na kilka godzin bądź nawet na całą noc. Wystarczą takie 2-3 aplikacje, a skalp jest jak nowy - poważnie, uwielbiam go za to i cały czas mam pod ręką, jakby miał być potrzebny. Wada - trochę ciężko się zmywa, muszę umyć włosy dokładnie 2 razy odżywką, ale dla pewności wolę zmyć choćby szamponem hippa. Jest niedrogi i naprawdę nie jeden raz uratował mi życie :)
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Aloe
Arborescens Leaf Extract, Panthenol, Triethanolamine, Carbomer,
Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone.
Ekstrakt z aloesu ma bardzo wysoko w składzie, jest też łagodzący panthenol. Nakładam go na jakąś godzinkę przed myciem na skórę głowy. Zmywa się bardzo ładnie i pięknie koi. Niezastąpiony, muszę znowu go gdzieś dorwać, bo niedawno mi się skończył.


Jak sobie radzicie, kiedy dopadnie Was podrażnienie skóry głowy? Macie swoich pewniaków, którzy nigdy Was nie zawodzą? Całuję :*
I jeszcze maska drożdżowa :) Muszę kupić ten żel aloesowy i olejek GP :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie kupiłam olejek łopianowy z olejkiem z drzewa herbacianego (w sklepie z rosyjskimi kosmetykami), ponieważ liczę, że pomoże rozprawić się podrażnieniem/ łupieżem. A aloesową maskę nałożyłam dosłownie wczoraj, ponieważ po farbowaniu tak mnie piekł skalp, że myślałam, że oszaleję - i pomogło :) Pomaga mi też płyn Elocom.
OdpowiedzUsuńU mnie mycie Pottersami świetnie się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńmój skalp na szczęście nie jest często podrażniony, ale raz miałam taki przypadek i maska aloesowa NV zdała egzamin :)
OdpowiedzUsuńU mnie żel lniany robi masakrę, tzn działa kojąco na skalp ale liczba włosów które mi wychodzą po jego aplikacji jest przerażająca! Zrobiłam ten zabieg dwa razy i już nigdy więcej!
OdpowiedzUsuńMi pomaga CerkoGel30, mycie odzywką tak jak Tobie, gliceryna i sok z aloesu ;)
Mój skalp jest chyba stalowy :D
OdpowiedzUsuńNic nigdy go nie podrażniło i nie reaguje na żadne nowości. Nawet podczas nakładania rozgrzewających olei (np. musztardowy) nie czuję żadnego mrowienia...
Jedynym wyjątkiem jest puder Kapoor Kachli z imbirem!
ja ostatnio nic nie nakładam na skalp, bo testuję ampułki Bioxsine na wypadanie :) ale ogólnie to nie mam z nim problemów :)
OdpowiedzUsuńHmm, ja też ostatnio walczę z podrażnionym skalpem. Muszę spróbować zacząć myć skalp odżywką, myślisz, że maska NaturVital z aloesem się do tego nada?
OdpowiedzUsuńMyłam nią kiedyś kochana, ale ma chyba za dużo dobroci, bo po którymś myciu zaczęła delikatniej już obciążać, więc zrezygnowałam.
UsuńTo mycie odżywką muszę wypróbować :) Ale boję się, że nie będzie ona dobrze oczyszczać :P Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim rozdaniu :) Do wygrania są dwa zestawy kosmetyków :)
OdpowiedzUsuńMój skalp jest strasznym wrażliwcem i z kolei olejki z gp działają na niego jak płachta na byka, tak samo maska natur vital. Aczkolwiek chyba pomyślę o przetestowaniu żelu lnianego na skalp, bo na włosy się nie sprawdza..
OdpowiedzUsuńJeszcze mnie nie dopadło od kiedy włosmaniaczę :)
OdpowiedzUsuńOlej kokosowy też się nada - włosy puszy, ale w końcu musze na coś go zużyc :) Swietnie nawilza skore po kapieli :)
OdpowiedzUsuńOo, nie próbowałam go na swędzącą głowkę :D
Usuń